Kryzys w turystyce we Lwowie. Mniej Polaków i mniej pieniędzy

Lwów pandemia covid

Zgodnie z danymi Centrum Turystycznego Lwowa dawną stolicę Galicji w 2020 r. odwiedziło o 74% mniej turystów z zagranicy niż w 2019 roku. Ponad 70% z nich przyjeżdżało do Lwowa tylko na 2-3 dni. Dane za bieżący rok, poznamy dopiero w 2022.

Tymczasem w minionym roku Lwów odwiedziło łącznie 750 tyś. turystów z kraju i zagranicy. Na lotnisko we Lwowie przyleciało 84 tyś. turystów.

Ubezpiecz się przed podróżą na Ukrainę.
Bez ważnego ubezpieczenia nie wjedziesz - kliknij

Największą grupę wśród turystów we Lwowie w 2020 roku stanowili Ukraińcy. Przypomnijmy, że jednym z ubocznych efektów C-19 był wzrost zainteresowania Ukrainców podróżami lokalnymi po własnym kraju. Duża część z nich na nowo odkryła Ukrainę i zakochała się w swojej ojczyźnie.

Najliczniejszą grupą turystów z zagranicy odwiedzających w minionym roku Lwów byli po Ukraińcach Polacy. Znaleźliśmy się na drugim miejscu z wynikiem 7% spośród wszystkich turystów.

To niewiele, biorąc pod uwagę, że na drugim miejscu znaleźli się Turcy ze wskaźnikiem 6%, a na trzecim miejscu Niemcy i Amerykanie stanowiący 2%.

Z powodu kryzysu turystycznego firmy we Lwowie zajmujące się turystyką zapłaciły o 20% mniej podatków niż w 2019 roku, a do budżetu miasta trafiło o 50% mniej środków niż w roku 2019.

Liczba osób pracujących w branży turystycznej we Lwowie w 2020 roku zmniejszyła się także o 20% w porównaniu do roku 2019.

Puste ulice we Lwowie podczas lockdown w 2021 roku

Ukraina chce ratować upadającą turystykę

Na początku roku 2020, mimo niepokojących informacji z Chin, sezon turystyczny we Lwowie zapowiadał się szczególnie dobrze. Liczba turystów przyjętych na lotnisku we Lwowie była większa o 16% niż w roku ubiegłym. Sytuacja zmieniła się jednak błyskawicznie.

Późniejsze wydarzenia na świecie i wprowadzone ograniczenia doprowadziły do zahamowania napływu turystów i kryzysu w turystyce, który w obecnym roku 2021 nie tylko nie ustąpił, ale wręcz się pogłębia. Widać to choćby po ilości zamykanych hosteli i lokali gastronomicznych we Lwowie.

W roku 2021 statystyki dotyczące turystyki we Lwowie i na Ukrainie będą przypuszczalnie jeszcze gorsze, o czym zdają się wiedzieć władze w Kijowie. Władze Ukrainy zrozumiały, że najpierw trzeba zadbać o turystę krajowego. Co prawda, nie ma on w kieszeni złotówek, ani euro, ale jest dostępny tu i teraz, gotowy wydawać i napędzać gospodarkę. W wyniku zmieniającej się sytuacji międzynarodowej, to turysta krajowy zyskał na znaczeniu kosztem turysty zagranicznego.

Jednego pandemia we Lwowie nie zmieniła: kawy

Widać to najlepiej na przykładzie rządowych programów budowy na Ukrainie. Koncentrują się one na remontach i budowie infrastruktury położonej w pobliżu najmniejszych atrakcji w regionie. Miejsc, do których zagraniczny turysta z reguły nie dociera.

Mimo niepewnej przyszłości branży turystycznej Ukraińcy nie tracą wiary i twierdzą, że turystykę należy odbudować za wszelką cenę i przywrócić do stanu pierwotnego. Trzymają oni w pamięci obrazy tego jak wyglądała i jak dochodowa była branża turystyczna na Zachodzie jeszcze przed C-19. Do podobnego poziomu chciano dojść właśnie na Ukrainie i we Lwowie.

Nie ma jednak wątpliwości, że C-19 zmieniło branżę turystyczną już na stałe. Wiele wskazuje na to, że nie powróci ona szybko do pierwotnej kondycji nie tylko na Ukrainie, ale i w całej Europie. I powie ci to nawet sprzedawca pamiątek w Truskawcu.

Ale czy powrót do turystyki jest naprawdę dobrym pomysłem? Ukraińcy stąpają po kruchym lodzie, idąc po tej samej ścieżce gospodarczej, po której chciały iść państwa zachodnie.

Do Ukraińców jeszcze nie dotarło, że kierunki rozwoju znowu się zmieniły. Ostatnie wydarzenia udowodniły, że zrównoważona gospodarka nie może opierać się wyłącznie na turystyce i spekulacji nieruchomościami, ponieważ prędzej czy później przynosi to negatywne skutki dla większości społeczeństwa.

Czy to koniec popularności Lwowa?

Opustoszały Lwów – hula zimno i wiatr

Kryzys w turystyce we Lwowie zbiegł się z trendami zewnętrznymi w turystyce. Widać, że Lwów zakończył właśnie fazę największej popularności wśród polskich turystów. Wracamy więc do przeszłości?

Sytuacja ze Lwowem przypomina zjawisko z Krakowa, do którego przyjeżdzali dawniej Anglicy, a których teraz jest coraz trudniej wypatrzeć w grodzie Kraka. Są też trendy bardziej niepokojące: większość Polaków nie chce już po prostu wracać na Ukrainę. Niektórym wystarczyło to, co zobaczyli. Wszystko ma więc kiedyś swój koniec.

A od czego się to zaczęło? Falę turystycznej popularności Lwowa wśród Polskich turystów wywołał w głównej mierze zwiększony przepływ informacji o Ukrainie.

W głównym stopniu przyczyniły się do tego informacje pochodzące z pierwszej ręki. Przekazywane przez emigrację ukraińską w Polsce, a także prywatne znajomości czy wręcz partnerskie i małżeńskie związki polsko-ukraińskie. Jednym słowem, Polacy za osobistymi rekomendacjami czy z powodów zawodowych zdecydowali się pojechać. Ale kto miał już odwiedzić Lwów, ten go odwiedził.

Ubezpiecz się przed podróżą na Ukrainę. Bez ważnego ubezpieczenia nie wjedziesz - kliknij

Okres wzmożonej popularności Lwowa wśród polskiego turysty rozpoczął się od czasu medialnego uspokojenia doniesień o Krymie. Czyli 2-3 lata od aneksji Krymu tj. gdzieś od początku 2017 r. i trwał aż do czasu wybuchu C-19 tj. początku 2020 roku. W tym 3-letnim oknie turystycznym, który nazywam potocznie hajpem na Lwów, wielu Polaków odwiedziło to miasto, a także i inne miejsca Ukrainy.

Turystów z Polski nie ma, tramwaj na Łyczaków pusty

Lwów był dla Polaków specyficznym kierunkiem turystycznym. Najczęściej chodziło o nostalgię lub tanią zabawę. Lwów stał się popularnym miejscem polskich wieczorów kawalerskich, które kończyły się często bójkami z udziałem Polaków we Lwowie, o których nawet donosiły gazety.

Rodacy włóczyli się po klubach nocnych we Lwowie, szaleli po restauracjach, często upijając się i obrażając personel, a na ulicy prowokowali postronne osoby, wznosząc okrzyki Lwów jest Polski itd. Na szczęście zachowania te stanowiły zazwyczaj margines.

Na popularność Lwowa wśród Polaków olbrzymi wpływ miały też tanie połączenia lotniczne. Część z tych połączeń jest obecnie wstrzymana. Do podróży do Lwowa zachęcał także popularny pociąg Przemyśl-Lwów-Kijów, który pozostaje wciąż zawieszony i którego losy są niepewne. Pod względem jakości turysty, idzie więc do Lwowa nowe.

Popularność Ukrainy i Lwowa wśród Polaków obniża też zupełnie nowy czynnik: słabość polskiej złotówki i rosnące ceny na Ukrainie, a szczególnie we Lwowie. Dawna stolica Galicji przestała być tania, a dla niektórych przez to stała się mniej atrakcyjna. Spadła też wyraźnie jakość usług i gastronomii we Lwowie. W czasach kryzysu właściciele biznesów szukają po prostu oszczędności. Idą chude czasy we Lwowie, a stare szybko nie wrócą.

Ale każdy medal ma zawsze dwie strony. Tuż przed początkiem C-19 Lwów był na ostatniej prostej do tzw. macdonaldyzacji czy też zakopianizacji. Miał szansę stać się pierwszym turystycznym lunaparkiem Ukrainy, w którym dziedzictwo miało ulec szałowi konsumpcji i niekończącej się zabawy. Stawał się z miesiąca na miesiąc miejscem coraz mniej przyjaznym jego mieszkańcom, miastem, w którym wszystko robi się pod turystę i zysk. Proces ten zostanie zahamowany, nie powstaną nowe burdele we Lwowie, ale czy na długo?

Zapowiada się, że Lwów straci na popularności wśród naszych rodaków na długi czas, co zresztą potwierdzają sami Lwowianie i Lwowiacy, mówiąc że widują coraz mniej rodaków. Z drugiej strony, dawna stolica Galicji będzie zyskiwać wśród turystów zagranicznych, dla których to wciąż mało popularny kierunek wyjazdu. Turystyka we Lwowie na pewno nie zginie, ale z pewnością będzie inna niż dawniej. Idą ciekawe czasy, a my będziemy znowu ich częścią.

Patronite
Marcin Górecki | ukrainamarcina.pl

Od 2016 r. pokazuję pozytywną stronę Ukrainy. Piszę głównie o turystyce i wschodniej kulturze. Zazwyczaj z uśmiechem, a czasem, żeby skłonić do myślenia. Miłego czytania.

Skomentuj (tu komentarze nie są zablokowane):