o Marcinie

autor bloga ukrainamarcina.pl
Do zobaczenia na Ukrainie

Jestem Marcin, jestem Polakiem i opisuję turystyczne oraz kulinarne walory Ukrainy. Na stronie nie znajdziesz spraw związanych z polityką. Wszyscy mówią mi, że nie ma to sensu, bo przecież Polacy oddychają polityką na co dzień, a Ukraina niedługo upadnie bo przecież jest wojna, a poza tym nie ma takiego kraju, ale ja robię to dalej, bo myślę odwrotnie i to po prostu lubię. Jeżeli chciałbyś się ze mną skontaktować, o coś zapytać lub masz jakiś pomysł dotyczący współpracy, to nie obawiaj się napisać. Formularz znajdziesz poniżej.

Do tej pory napisało do mnie już kilkadziesiąt osób. Jedni pytają gdzie zjeść dobry kebab we Lwowie i dziękują. Inni natomiast wciąż pytają o Banderę, nazywając mnie ukraińskim nacjonalistą 🙂 uśmiecham się na to serdecznie wierząc, że świat widziany przez nas jest odbiciem tego, co mamy w głowie, czego nauczyła nas szkoła i nasi rodzice.

Może przeżyłeś ciekawą przygodę na Ukrainie i chciałbyś się podzielić wrażeniami? Każde miłe słowo lub możliwość pomocy drugiej osobie dodają mi motywacji do pisania i prowadzenia tej strony.

Moje kulinarne i turystyczne przygody zobaczysz też na kanale YouTube.

Jeżeli zgadzasz się z tym co robię i chciałbyś mi pomóc w popularyzacji turystyki, kultury i kuchni ukraińskiej w Polsce to możesz mnie wesprzeć. Jak to zrobić, przeczytasz na samym dole strony.

Napisz do mnie

A jeżeli chciałbyś do mnie napisać, to zrobisz to korzystając z poniższego formularza. Na każdą wiadomość odpowiadam, czasem po kilku dniach, czasem po kilku tygodniach 🙂 ale zawsze odpowiadam. Każda z waszych wiadomości, jest dla mnie tak samo ważna.

* Pole obowiązkowe

ukrainamarcina
Ukraińcy to bardzo serdeczni, przyjaźni, otwarci i pomocni ludzie. Podczas moich podróży na Ukrainę, przekonałem się o tym wielokrotnie. Na zdjęciu, ze sprzedawcą kwasu w Kijowie.

Dlaczego piszę o Ukrainie?

Ukraina…!? Ty chyba na głowę upadłeś… Chcesz pisać bloga o Ukrainie? A kto to będzie czytał? Tam tylko bieda, wojna, mafia i wory na zakonie. No… no… ale Lwów to kiedyś polski był! NASZ!!! Lwy na Cmentarzu Orląt są za płytą pilśniową, i ty chcesz z nimi rozmawiać!? Poza tym Wołyń w TVP widziałem, więc dobrze znam tych Ukraińców. A już wracając do Twoich dziwnych zainteresowań, to co ty tam ciekawego w tej Ukrainie widzisz? Mało jest Ukraińców w Polsce? Niech oni Ci opowiedzą, co tam się wyrabia…

ale zacznijmy od początku.

Ukraina jak to się zaczęło…

To było niecałe dziesięć lat temu, kiedy otrzymałem na granicy polsko-ukraińskiej pierwszy sztamp w paszporcie. Jadąc po raz pierwszy na Ukrainę, jechałem trochę z duszą na ramieniu. W zasadzie niewiele o niej wiedziałem, ani nic dobrego nie słyszałem. W tamtym czasie nie mogłem znaleźć żadnego towarzysza podróży, a hasło Ukraina u nikogo nie wzbudzało zachwytu. Postanowiłem więc pojechać samemu. Wyprawa się udała, a ja poczułem się jakbym odkrył ósmy kontynent.

kordon szeginie
Kolejka po polskiej stronie na ukraińsko-polskim przejściu granicznym Medyka-Szeginie. To ludzie ludziom zgotowali ten los 🙂

Pierwszą osobą, która mnie przywitała nad Dnieprem była brudna Cyganka, bez zębów i bez butów. W różowej chuście na głowie. Pomyślałem, że mam szczęście, bo przecież Cyganie, kojarzą się głównie ze szczęściem 🙂 Kiedy wychodziłem z przeładowanej i przeżartej rdzą marszrutki krzyknęła gromkim głosem w moją stronę: kurwa ! UUUKRAINA ! Takie były moje pierwsze chwile na Ukrainie.

Minęło już niemal dziesięć lat, od początków mojej przygody z Ukrainą. Ukraina to dla mnie nie tylko państwo w jej obecnych granicach, ale głównie region etnograficzny. Region, który przez kilkaset lat pozostawał pod wpływem najbardziej niedocenianych przez nas kultur, narodów i grup etnicznych. Pisząc o Ukrainie i jej sąsiadach, chciałbym przekonać Cię, że ta część Europy i Świata jest równie ciekawa, jeśli nie ciekawsza, co jej Zachodnia część.

Na całe szczęście, moją pasję odkrywania Ukrainy zdają się też podzielać inne osoby:

Tak, jest bardzo prawdopodobne, że jak nie będziesz maksymalnie uważał- coś urwiesz w zawieszeniu, a już jak wjedziesz między domy, na boczne drogi- to „czterech niesie, reszta śpiewa” Kilka razy GPS właśnie mnie wmanewrował w taki skrót, za jakiś lokalny targ, czizus miałem wrażenie że przeniosło mnie w lata 70 te. Asfaltu „0” budynki po II RP, powybijane okna i kilka ład oraz Moskwiczy. Niesamowity klimat […]

użytkownik Toma, forum rosjapl.info

Ukraina – co w niej takiego ciekawego?

ukraina marcina
Pozdrawiam, Marcin – autor bloga ukrainamarcina.pl 🙂 fot.własne.

Jest taka książka autorstwa Aliny Łęskiej i Jacka Łęskiego zatytułowana Pokochać Ukrainę. Ukrainę da się pokochać, za swego rodzaju wolność, za autentyczność, za ten cały bajzel. Za gościnność i kuchnię. Każdy polubi za co innego. Za wszystko to, czego brakuje przybyszom z zachodu i czego nigdy już nie odzyskają. Warto Ukrainę lepiej poznać, bo mimo tego, że jesteśmy sąsiadami, a Ukraińcy przyjeżdżają za pracą do Polski, to wiemy o sobie wciąż niewiele.

Ja uwielbiam świat post-sowiecki właśnie z tej przyczyny – inny świat, inne reguły, mniejsza o ludzi i ich zachowania, bardziej chodzi mi o ten post-sowiecki syf, walące się fabryki, afery, milicję, tanie ceny, itd. W Europie Środkowej już powoli to zaczyna zanikać, na Bałkanach też już tego aż tak bardzo nie widać (co nie znaczy, że tego nie ma, np. w Bośni, o mafijnym Kosowie, Albanii czy Czarnogórze nie mówiąc). Turystycznie ten obszar jest więc gratką i dlatego tak przyciąga […]

użytkownik Jakub83, forum rosjapl.info

ukrainamarcina
Użhorod na Ukrainie. W tle Cerkiew Pokrowska z 1926 r. położona nad rzeką Uż. Jedyna świątynia na Ukrainie powstała na cześć żołnierzy poległych w trakcie I Wojny Światowej. Przynależy do Patriarchatu Moskiewskiego.

Wiele osób powraca na Ukrainę, żeby sprawdzić co się zmieniło, albo żeby po prostu powrócić do lat młodości. Oby każdy z nas miał przestrzenie, wspomnienia, emocje, do których zawsze może wrócić i które może wspominać. Niezależenie od wieku i od tego, co gadają inni. To czyni nasze życie ciekawszym, bardziej świadomym i w pełni przeżytym, w końcu – to czyni nas ludźmi poznającymi prawdziwy świat.

O ile dobrze pamiętam, miałem wtedy 16-20 lat. Się żyło, to były czasy. Przyjechałem z długimi włosami i poszerzanymi białymi spodniami z kontrafałdą z boku nogawek. To był szok dla miejscowych dziewczyn – szły jak pszczoły do miodu. Kto miał głowę na karku, ten wiedział o co chodzi. To było wtedy małe miasto KOZOWA koło Tarnopola (tarnopolska область). Nikomu nie był wtedy potrzebny TripAdvisor ani Facebook, a wyłącznie dobre, szczere towarzystwo. Na rynku stał gargantuiczny pomnik Lenina, który wyciągniętą ręką wskazywał na knajpę – przypadek? Pamiętam olbrzymie ilości wypitego samogonu (śliwowica to przy tym był delikates), zakąszanego wędzoną soloną skórą ze słoniny, a na dokładkę do przegryzki, wschodnia klasyka – marynowany lub świeży czosnek. Po tym niewiele pamiętałem… ale warto to było przeżyć. Nawet nie raz. We Lwowie kupowane konspiracyjnie złoto, a potem w Tarnopolu telewizor kolorowy. Teraz się niektórzy dziwią i uważają, że Ukraina to bieda, a przecież kiedyś to właśnie Polacy jeździli pracować na Ukrainę. Następne wyjazdy były już samochodem. Jak człowiek raz pozna wschód, to go potem ciągnie po wieki wieków. Rumunia, Mołdawia, to jest dopiero życie, posmakują tego tylko świadomi i odważni. Pierwsze mandaty za przekroczenie prędkości (bez radaru) od DAI (Державна автомобільна інспекція). Komu trzeba było dać, temu się dało. Starszy sierżant Oleg Fedorowicz Mikulow – ojciec pięciorga dzieci – tak się drogówka witała na początku. Byle do przodu. To były wspaniałe czasy bo byłem młody!

Ryszard – jeden z czytelników

 

ukraina łapówki
DAI i DPS zastąpiła już na Ukrainie Policja Patrolowa.

Blog jest zatytułowany Ukraina (według) Marcina. To moje spojrzenie na kulturę Ukrainy, wolne od spraw politycznych i tematów dzielących ludzi. Strona ma na celu promować, często z dystansem i humorem, wszelkie walory Ukrainy, głównie turystyczne 🙂 ma też za zadanie podawać ważne informacje dotyczące podróżowania po Ukrainie. Jeżeli chcesz się ze mną skontaktować, formularz znajdziesz na początku tego wpisu.,

Do zobaczenia na Ukrainie,
Marcin

PS. Czasami pytacie o modele marszrutek na zdjęciu, w nagłówku strony. Po lewej to Bogdan na podwoziu ISUZU z fabryki LuAZ (ŁuAZ) z Łucka, a ten drugi to klasyka, BAZ-A079.14 na podwoziu indyjskiego TATA, czyli słynny i znany ETALON. Nie mylić z ETANOLem 🙂 Na masce ma napisane FIAKR, pierwsza litera to tzw. cygaro lub parasol (nazwa potoczna na tę literę wśród polskich miłośników Ukrainy i Rosji:-)

Postaw mi kieliszek wódki lub michę pierogów (dotpay):
5 PLN , 15 PLN , 25 PLN , 50 PLN

Wszystkie treści oraz materiały graficzne z podpisem fot.własna umieszczone w tym serwisie są własnością ukrainamarcina.pl Zawartość strony jest chroniona prawem autorskim, które przysługuje Marcinowi. Całość prezentowanej strony internetowej stanowi własność ukrainamarcina.pl i jest utworem w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 90, poz. 631). Żadna jej część nie może być rozpowszechniana ani kopiowana w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny lub inny) bez pisemnej zgodny autora.