Moskwa: poznać i zrozumieć stolicę Rosji

Reportaż o Moskwie.

Być pijanym w Moskwie to jakby być rudym w Irlandii. Czy można człowieka prześladować z powodu koloru włosów? Chyba nie.

Jurij Andruchowycz – Moscoviada. Powieść grozy

Moskiewska zima nie oszczędza w tym roku nikogo. Skrzypi pod nogami mróz, a moją głowę opinia gruba uszatka za kilkaset rubli. Kupiłem ją wczoraj na Targu Izmajłowskim. Spaceruję po Parku Aleksandrowskim i docieram do Grobu Nieznanego Żołnierza. Znajduje się on tuż pod murami Kremla. Na środku pięcioramiennej gwiazdy płonie wieczny ogień. Za nim prostokątny pomnik z czerwonego granitu. Spoczywające na nim hełm na leżącym sztandarze i gałąź laurowa przypominają mi o przelanej krwi setek tysięcy żołnierzy. Zastanawiam się, czy radzieccy obywatele pochodzący z azjatyckich republik wiedzieli za co tak naprawdę giną? Podobno za Rodinu, podobno za Stalinu. Współcześnie mówią za Matku Rassiju.

Docieramy do Kremla.

Zmiana warty honorowej Pułku Kremlowskiego wzbudza szacunek. Spektakl wywołuje szczególne wrażenie podczas wymiany żołnierskich spojrzeń. Ich ruchy zdają się być jednak sztywne i ociosane. Dziwnym przypadkiem ruchy warty honorowej komponują się z moimi wyobrażeniami o Rosji i Moskwie. Tutaj wszystko wydaje się być szare, zimne i ociosane. Od kształtu liter, aż po architekturę.

Przy Grobie Nieznanego Żołnierza zauważam prostokątne pomniki Miast Bohaterów. Te również wykonano z czerwonego granitu. Na każdej płycie widnieją nazwa miasta i złota gwiazda. Łącznie z Moskwą takich miast jest dwanaście. Każde z nich dzierżące tytuł Gorod gieroj. Moskwa otrzymała odznaczenia z rąk Leonida Breżniewa. Złota Gwiazda i Order Lenina, potem stawiano w mieście obelisk w laterańskim stylu. W Związku Radzieckim medale były dla wielu sensem istnienia. Krzyczano Slawa gierojam sawieckawa sajuza! Dzisiaj na młodych lepiej działają hasła o patriotycznej obronie ojczyzny. Zresztą nie tylko w Rosji.

Moskwę na co dzień zamieszkuje siedemnaście milionów osób. Ta gargantuiczna metropolia stanowi piętnaście procent wkładu całej rosyjskiej gospodarki. Nie jest to jednak aż tak widoczne jak w Londynie, gdzie bogactwo wręcz bez zażenowania wytryskuje z każdej fasady. W Moskwie wielki biznes przeplata się z biedą i brutalną walką o przetrwanie. Nowoczesne, szklane wieżowce sąsiadują z zabytkowymi cerkwiami. W centrum luksusowe hotele, a na obrzeżach paskudne hostele.

Przed zameldowaniem zawsze skserują nam paszport. Czasami przypominają o przesunięciu zegarka dwie godziny do przodu. Kontrola obywatela istnieje od czasów carskiej ochrany. Bumaga jest dla mnie symbolem Rosji. Kupowanie kolejowych biletów z paszportem, wizy jednokrotnego wjazdu, kontrole obcokrajowców na ulicy, zatrzymywanie samochodów na granicach obwodów, migracjonki wjazdowe na lotniskach. Tylko z pozoru wydaje się, że ten system jest w chaosie. Jak przychodzi co do czego to okazuje się, że znajdą nas w pięć minut.

Jest bardzo zimno, tracę powoli czucie w palcach. Nie pomaga nawet gruziński Ararat, po którym z nosa uchodzą kłęby gorącego powietrza. Postanawiam ogrzać się w Galerii Trietiakowskiej. Jestem już tutaj po raz drugi, ale zawsze chętnie wracam. Siadam na krzesełku i myślę o dziejach Rosji. Poranek w sosnowym lesie pędzla Iwana Szyszkina wzbudza silne emocje. Drzwi Timura (Tamerlana) pędzla Wasilija Wierieszczagina, to drzwi prowadzące do mauzoleum Gur-Emir w Samarkandzie w Uzbekistanie. Znajdujące się na nich misterne ornamenty przykuwają wzrok. To kulturowa wizytówka Uzbekistanu. Na żywo dotkniemy podobnych w Ambasadzie Uzbekistanu w Kijowie.

moskwa-galeria-trietiakowska
Galeria Trietiakowska eksponuje najbardziej znane dzieła współczesnego i historycznego malarstwa rosyjskiego.

Po wyjściu z galerii wita mnie ponownie szara i ubłocona ulica. Samochodowy dziki wschód na szerokich arteriach trwa od rana do nocy. Taksówki bez kogutów jeżdżą z przyciemnianymi szybami wchodząc dynamicznie w zakręty. Ich kierowcy pochodzą najczęściej z Kaukazu i noszą kurtki ze sztucznej skóry. Wieczorami ścigamy się na światłach z innymi taksówkami. Widzisz go, to Stepanow – mówi mój kierowca. Pokazując palcem przez szybę dodaje: ma mocną maszynę, jego żona pracuje w Teatrze Bolszoj.

Podjeżdżam metrem na stację Kropotkinskaja. Kropotkin był rewolucjonistą, podobno anarchistą, ale do bolszewików mu było daleko. Odmówił pochówku pod murami Kremla. Nieopodal Mostu Patriarszego zderzają się czołowo Łada Żiguli i biały mercedes. Kierujący dyskutują ze sobą przy pomocy teleskopowej pałki. Skaczą sobie wzajemnie do gardeł szarpiąc się za kołnierzyki błękitnych koszul. Jeden z nich wyciąga pistolet i mierzy. Tym razem jest to atrapa.

Z dala od centrum Moskwa wygląda zupełnie inaczej. Plątanina ulicznych kabli, odpadające kafle i wystające na powierzchnię rury gazowe nie są tu estetycznym szokiem dla nikogo. Stanowią raczej niezmienny element krajobrazu miasta. W podmiejskich autobusach panuje jednak kultura i wszyscy wchodzą przednimi drzwiami. Ludzie wydają się tu być zjednoczeni w codziennych sprawach. U nas każdy biegnie w swoją stronę. Kwitek kupujemy od bileterki, ponieważ w Moskwie maszyna przegrała z człowiekiem. W Związku Radzieckim każdy musiał mieć przecież pracę. Wsiadam do pierwszego autobusu, jestem ciekawy gdzie mnie zawiezie. Dojeżdżam do dzielnicy Ostankino.

Posadowiono tu wykonaną z tytanu rakietę. Ten skierowany ku niebu monument, to pomnik Zdobywców Kosmosu. Dwadzieścia pięć kilometrów od Moskwy w zamkniętym i ściśle pilnowanym Gwiezdnym Miasteczku Gagarina, szkolą się przyszli załoganci stacji kosmicznej MIR-2. Wybudowanym pomnikiem kultywuje się tu pamięć o Łajce. Zwierzęciu, któremu dla dobra ludzkości sprzedano bilet w jedną stronę.

moskwa-ostankino
Wieża telewizyjna Ostankino została wybudowana w latach 60 XX w. Mierząca 540m wysokości wieża jest najwyższą budowlą w Europie i czwartą najwyższą na świecie.

Wjeżdżając na szczyt telewizyjnej wieży Ostankino dociera do mnie, że człowiek w Moskwie jest jedynie ziarenkiem piasku. O naszym losie decyduje również przeznaczenie. Z piętra widokowego dostrzegam iglice stalinowskich wieżowców. To siedem budynków w stylu stalinowskiego neoklasycyzmu, które wybudowano na rozkaz Stalina. Ich wnętrza urządzono w stylu empire. To idealny styl pasujący do Moskwy, symetryczny i monumentalny. Są wśród nich Hotel Leningradzki, Gmach Główny Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji oraz Hotel Ukraina. Na elewacjach tych budynków widnieją olbrzymie sierpy i młoty. Podświetlone w nocy wyglądają upiornie.

Zbaczam z głównego chodnika w poszukiwaniu czegoś do jedzenia i natrafiam na osiedle. Betonowe mieszkalne budynki zwane są często w Rosji chruszczobami. Mieszkaniowy projekt Nikity Chruszczowa stał się solą w oku moskiewskich władz. Te wątpliwej urody betonowe kloce są systematycznie równane z ziemią. Oficjalnie chodzi o poprawę wyglądu miasta.

Obdarzony przez naturę żelaznym żołądkiem nie boję się żadnego zatrucia. Zachodzę do małego baru o nazwie Stalowaja komnata. Zamawiam rybną uchę z czeczugi. Proszę jeszcze o plasterek cytryny do zupy i pięćdziesiątkę czystej wódki, żeby się przyjęło. Ruski Standard się już skończył, Poliakova odmawiam. W końcu dopłacam i wybieram Putinkę. Zjadam i wychodzę. Wracam jeszcze na moment po zapomnianą uszatkę i kieliszek wódki. Kieruję się do stacji metra Akademika Korolowa. Ten uczony to radziecki konstruktor pocisków balistycznych i ojciec radzieckiej kosmonautyki. To on wystrzelił w kosmos Sputnika.

Wracam z powrotem do centrum Moskwy. Architektura nadaje temu miastu wyjątkowy wyraz. Prowokuje do myślenia każdą głuchą na historię sierotę. Złote cerkiewne kopuły mienią się w słońcu jak najdroższe klejnoty. Dominuje jednak posępny i szary konstruktywizm, modernizm, brutalizm oraz socrealizm. Pełniący funkcję siedziby rosyjskiego rządu Biały Dom jest tego wzorcowym przykładem. W 1991 r. budynek stał się tłem dla wydarzeń kryzysu konstytucyjnego. Borys Jelcyn siedział wtedy na czołgu.

moskwa-architektura
Jeden z siedmiu socrealistycznych wieżowców Moskwy. Mieści się w nim Gmach Główny MSZ Rosji. Widok z Arbatu.

Zatrzymuje się przy małej budce z jedzeniem. Z buchającego parą mosiężnego samowara barczysty Kazach nalewa mi czarnej herbaty. Dopytuje mnie o Polskę, pyta jak się u nas żyje. Dopijam ostatni łyk herbaty i zbiegam po schodach w dół. Słyszę już charakterystyczny dźwięk metra. Przypomina wycie syreny. Za chwilę automatyczne schody przeniosą mnie 84 metry pod ziemię. To najgłębsza stacja rosyjskiego metra. Nazywa się Park Pobiedy, czyli Park Zwycięstwa. Wojna oznacza często biedę, ale po tej biedzie i wojnie, czasami przychodzi także i zwycięstwo.

Monumentalne metro moskiewskie wita nas unoszącym się w powietrzu zapachem smaru. Drzwi do wagoników są pozbawione fotokomórki. Ich bezlitosne działanie przypomina francuską gilotynę Robespierra. Nieostrożne przejście przez bramki kontrolne może skutkować utratą przyrodzenia. Dorośli wiedzą, że przedmioty są martwe i nie posiadają duszy. Te rosyjskie także i empatii. Urządzenia użyteczności publicznej w Moskwie zdają się być zaprojektowane w duchu PRL-owskiej maksymy gniotsa nie łamiotsa. O tym pojęciu w rosyjskiej stolicy nigdy nie słyszano.

Pod ziemią mijamy mozaiki ze scenami rewolucji październikowej i pomniki partyzantów z mosiądzu. Niektóre z nich są cyklopowych rozmiarów. Liczą nawet po siedem metrów. Artdecowskie żyrandole mogłyby wisieć w pałacu irańskiego szacha. Stropy podtrzymują neoklasyczne kolumnady z wyrzeźbionymi liśćmi akantu. Z pomiędzy nich wyłaniają się milicyjne patrole, które po metrze chodzą trójkami. Czerwone sztandary, złocone litery, samoloty IŁ-2 na suficie. Ruchome schody wyłożono bordową boazerią z grubą warstwą politury. Na schodach zamontowano mosiężne obudowy głośników i kuliste świecące pylony. Stacje wykończono krymskim marmurem. Czuję się jak bohater filmu Moskwa nie wierzy łzom.

Ten brunatno-czerwony marmur był ulubionym materiałem moskiewskich architektów. Wytrzymały i reprezentatywny manifestował siłę kolosa nie rzadko o glinianych nogach. Wykorzystuje się go także i dzisiaj. Wystarczy popatrzeć na Federalny Cmentarz Wojskowy. Nowo otwartą nekropolię dla rosyjskich bohaterów. Został tam pochowany Michaił Kałasznikow. Konstruktor, który obdarował cały świat swoim śmiercionośnym automatem.

Moskwa-metro2
Stacja Partizanskaja, rzeźba Partyzanci autorstwa Matwieja Manizera w westybule wyjściowym. Rzeźba jest drugą po mozaice najpopularniejszą formą dawnych manifestów ideowych w moskiewskim metrze. Na zdjęciu charakterystyczny marmur. Po lewej stronie bramki kontrolne. fot. archiwum własne.

Wychodząc ze stacji metra delikatny śnieg sypie mi w twarz. Przy wyjściu kilka kramów z pamiątkami. Grube futra i czapy, matrioszki, ikony, dwugłowe carskie orły. Dwóch znających się ze sobą Rosjan, pije ze spodka herbatę z konfiturą. Jeden z nich właśnie strącił na błotnisty śnieg podróbki georgijewskich wstążek. Tym ostatnim symbolem zabroniono oficjalnie handlować. Dostanę go dopiero po kilku latach bawiąc w Petersburgu. Wręczy mi go jeden ze sprzedawców w formie podarunku przy kanale Gribojedowa.

To nie ostatnie wizytówki rosyjskiej metropolii. Za symbolami podąża architektura. Biblioteka Lenina, bulwar Marszałka Rokossowskiego, place i ulice Rewolucji, stacje Partyzantów i Komsomołska. Gmach Łubianki, dawnej siedziby KGB i FSB przemawia do wyobraźni. Na przeciwko Teatru Bolszoj pomnik Karola Marksa ze znaną maksymą Proletariusze wszystkich krajów łączcie się. Antyputinowskie demonstracje zbierają się na placu Błotnym. Za Jelcyna protestowano przy Garbatym Moście. Brzydota sama w sobie jest tutaj pięknem. Gdy zobaczy się to wszystko na własne oczy można stwierdzić, że najlepsze książki historyczne przy tym wszystkim wysiadają.

Moskwa-metro
Kolejne przykłady dawnych manifestów ideologicznych w formie mozaiki naściennej. fot. archiwum własne.

Dla Polaka wszystkie te nazwy mają rzecz jasna swoje podwójne znaczenie. W chińskiej dzielnicy (Kitaj-gorod) spotykamy mężczyzn w papierowych lakierkach pijących wódkę przy dziesięciu-stopniowym mrozie. Okazuje się, że to Stolicznaja. Kiedy słyszą, że rozmawiam po polsku, zapraszają i częstują. Pita z plastikowego kubka nawet się nie odbija. To nie prawda, że Rosjanie nienawidzą Polaków, ale tylko idiota może rozmawiać z Rosjaninem o polityce i historii.

moskwa-plac-lenina-metro
Wejście do stacji metra Teatralnaja przy placu Rewolucji. Po prawej stronie fragment Państwowego Muzeum Historycznego. Na przeciwko wejścia do stacji położony jest monumentalny Hotel Moskwa. fot. archiwum własne.

Moskwa to nie pełen antycznych zabytków Rzym, roześmiana Barcelona, czy pachnący winem i serem Paryż. Nawet postradziecki Kijów ze swoim przewróconym Leninem nie wydaje się dziś przypominać rosyjskiej stolicy. Na Kreszczatiku jest zupełnie inaczej. Wizyta w Moskwie jest jak podróż w maszynie czasu do epoki zimnej wojny.

Wieczorowe wejście zimą na opustoszały Plac Czerwony pozostawia wspomnienia do końca życia. Towarzyszy  mi nieuzasadnione uczucie zaniepokojenia, ale też i głębokiej fascynacji. To obiekty historyczne, na temat których panuje w naszym kraju medialna omerta. Nie zobaczymy na ich temat współczesnego filmu dokumentalnego. Tutaj nie kręci się programów kulinarnych. Temat jest zdegradowany do rangi politycznych przepychanek i ksenofobicznych uprzedzeń. A przecież architektura ma z tym szambem akurat najmniej wspólnego.

Zaczynam rozglądać się po placu. Wzgórze kremlowskie otaczają wysokie i czerwone mury z blankami. Górują nad nimi potężne, pięcioramienne i złocone gwiazdy czerwone. Taką gwiazdę zobaczymy z bliska na wystawie w podziemiach węgierskiego parlamentu. Gwiazdy jarzą się z oddali przypominając czerwone oczy bazyliszka. W swej 80-letniej historii te kolosy zgasły tylko dwa razy. Za drugim razem kiedy sceny do filmu Cyrulik Syberyjski kręcił przy Kremlu zdobywca Oscara Nikita Michałkow.

Bruk na placu jest tak na prawdę czarny. Wzdłuż ciągną się kremlowskie mury, które spina dwadzieścia baszt. Limuzyna rosyjskiego prezydenta wjeżdża przez zegarową, nazywa się ona Basztą Spasską.

kremlowskiegwiazdy
Najważniejszy symbol Moskwy i Rosji. Gwiazdy czerwone zdobią baszty Kremla od 1935 r. Jest ich łącznie pięć, a każda z nich różnej wielkości. Wykonane są ze szkła rubinowego. Wymiana żarówki w tym ważącym tonę imperialistycznym kolosie trwa zaledwie pół godziny.

W centralnej części placu znajduje się wykonane z czarnego marmuru mauzoleum Lenina. Przypomina ono swym kształtem bunkier przeciwatomowy. Przy wejściu do środka należy ściągnąć czapkę i wyciągnąć ręce z kieszeni. Porządku pilnuje tutaj warta honorowa FSB. Przypatrzmy się w skupieniu na szklany sarkofag. W jego wnętrzu panuje specjalny mikroklimat. Nad głową Lenina faluje powietrze, to efekt różnicy temperatur. W podziemiach znajduje się laboratorium czuwające nad konserwacją wodza rewolucji. Dysponuje ono biologicznym odpowiednikiem Lenina. To mężczyzna urodzony w tym samym dniu i roku co Lenin, posiadających takie same parametry jak wzrost, waga i kolor oczu. Do tej części nie ma jednak wstępu.

Moskwa-mauzoleum
Tyły mauzoleum Lenina (mauzoleum po prawej). Wzdłuż kremlowskich murów znajduje się cmentarz, na którym pochowani są głównie polityczni i wojskowi działacze związani z epoką Związku Radzieckiego. Jest tutaj pochowany m.in. Stalin, Breżniew i Dzierżyński. fot. archiwum własne.

Od północnej strony placu, niczym baśniowy domek z piernika wznosi się budynek Państwowego Muzeum Historycznego. To muzeum przechowuje znaczną część rosyjskich eksponatów muzealnych. Na muzealnej ekspozycji oryginalne sanie Napoleona z kampanii zimowej i malarstwo batalistyczne najwyższej próby. Spoglądam na obraz nieznanego autora przedstawiający Napoleona opierającego nogi o wojenny bęben. Być może Bonaparte przemaszerowałby po Placu Czerwonym jak hetman Żółkiewski ponad czterysta lat temu. Armię Napoleona wykończyły jednak cynowe guziki. Nas obaliło powstanie Dymitra Pożarskiego. Ten ostatni kojarzony jest przez większość Polaków z kotletem.

moskwa-muzeum-historyczne
Muzeum Historyczne w Moskwie zostało wybudowane w początkach XX w. To architektoniczny majstersztyk zaprojektowany przez Władimira Sherwooda. W środku znajduje się stała ekspozycja dotycząca tzw. I Wojny Ojczyźnianej 1812 r. tj. wojny francusko-rosyjskiej. fot. archiwum własne.

Ze znajdującego się przy placu Soboru Kazańskiej Ikony Matki Bożej sączy się intensywny zapach kadzidła i śpiewu liturgicznego. Wchodzę niespostrzeżenie, by stać się świadkiem słowiańskiego spektaklu sacrum. Świątynię odbudowano w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W czasach stalinowskich została ona zniszczona i przekształcona na publiczną toaletę.

Znajdujący się nieopodal moskiewskiego Kremla, Sobór Chrystusa Zbawiciela również nie przetrwał ideologicznej zarazy. Został on przez bolszewików wysadzony w powietrze. Oryginalna Kaplica Iwerska przy Bramie Zmartwychwstania także została splądrowana i zniszczona. Świątynie zostały odbudowane w latach dziewięćdziesiątych XX w.

Moskwa-sobor
Sobór Chrystusa Zbawiciela został w latach 30 XX w. wysadzony w powietrze przez bolszewików. W latach 90 świątynię odbudowano. Współcześnie to największy sobór w Rosji. Zdjęcie wykonano z Mostu Patriarszego. W oddali po lewej stronie od mostu znajduje się gigantyczny pomnik Piotra I. fot. archiwum własne.

Spoglądam po raz ostatni na Kreml. Jeszcze 300 lat temu, jego mury wyglądały zupełnie inaczej. Być może jak na płótnie Poranek przed straceniem strzelców, pędzla Surikowa. Podświetlone i kolorowe, cebulaste kopuły Soboru Opieki Matki Bożej na Fosie wskazują nam drogę na najważniejszy plac Rosji. Hipnotyzują nasz wzrok tak samo jak niemal 500 lat temu zajmowały ich architekta – Postnika Jakowlewa. Kopuły to symbol królestwa niebieskiego i gorącej niczym płomień wiary. Raz w roku 9 maja przejeżdżają obok czołgi i czarne GAZ-Czajki na biegu defiladowym. W powietrzu latać będą Suchoje, po placu będą jeździć Armaty. To czas tzw. Parady Zwycięstwa.

Moskwa-kreml2
Baszta Spasska to reprezentacyjna baszta prowadząca na Kreml. O godzinie 12 oraz 6 dzwony wieżowe grają rosyjski hymn. Widok z Soboru św. Wasyla Błogosławionego. fot. archiwum własne.

Kluczowym punktem dla zwiedzających jest wzgórze moskiewskiego Kremla. To kompleks soborów, muzeów i budynków administracyjnych. Z pośród trzech znajdujących się tutaj soborów, najważniejszy to Sobór Uspieński – główna świątynia koronacyjna rosyjskich carów. Imponujące zbiory Zbrojowni prezentują carskie klejnoty i insygnia władzy. Zza pancernej szyby, kuszą do pogłaskania obszyte sobolowym futrem Czapki Monomacha. Na zewnątrz 40 tonowa armata zwana Car Puszką. W swej historii nie wystrzeliła ani razu.

czapkamonomacha
Na zdjęciu wysadzana klejnotami i obszyta sobolowym futrem Czapka Monomacha. Nakrycie głowy rosyjskich carów do końca XVII w. Interesującym wariantem tej czapki jest Czapka Kazańska. fot. https://day.kyiv.ua

Dalszy ciąg wkrótce…

1 Komentarz

Znalazłem tutaj wiele bardzo pomocnych informacji. „Wieczorowe wejście zimą na opustoszały Plac Czerwony pozostawia wspomnienia do końca życia.” Chcielibyśmy z moją Piękną osobiście o tym się przekonać. Może więcej na temat dobrych połączeń do Moskwy lub Petersburga z Polski lub Ukrainy, ewentualnie może trochę spostrzeżeń na temat szybkich połączeń w samej Rosji?

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.