Huculszczyzna

Artykuł w budowie…

Tańców huculskich jest wiele. Najpowszechniejsze jest koło, taneczny krąg, zwany hucułką: kilka lub kilkanaście osób, trzymając się za ramiona, porusza się w mocnym rozmachu przyśpieszając tempo coraz bardziej, aż do zawrotności.

Stanisław Vincenz – Na wysokiej połoninie. cz. I Prawda starowieku

Zawsze gdy jadę tu ogarnia mnie radość. Dziecięca, zwykła, za którą tęskni każdy z nas gdy już trochę dorośnie. Zaczyna się od spokojnej podróży pociągiem. Dieslowska lokomotywa toczy się wolno po torach, częstując nas spalinowym bezcielesnym wyziewem. Jak zwykle siłujesz się z oknami w wagonie. To poczciwa ukraińska atrakcja, która nikogo nie może ominąć. Te okna, które mają się otwierać, nigdy się nie otwierają, a te które chcesz zamknąć – się nie zamykają. Wysiłek na próżno, choć zabawy wiele. Zadbaj o prowiant i rozłóż się wygodnie w plackarcie. Przed Tobą najlepsze.

Cel swojej podróży rozpoznasz gdy nagle zrobi się jasno. Sufit wagonu oślepi Cię blaskiem lasów i pól. Zielone odbicia zmieszają się z promieniami słońca i refleksami potoków. Pod plecami poczujesz szerokie zakręty. Stara austriacka trasa kolejowa wije się jak wstążki rosyjskiej baletnicy. Pasażerowie patrzą w okna, nie w smartfony. Wybudzone przed chwilą matki z dziećmi, mężczyźni w średnim wieku z brzuszkiem piwnym, kolonie młodzieżowe rozbiegane po wszystkich sekcjach. W końcu pociąg zatrzyma się. Zanim wysiądziesz, zerknij na zegarek i zapytaj o stację prowadnika. Tutaj od jednej do drugiej jest raptem kilka minut. Gdy swoją przegapisz – zawsze Ci ktoś pomoże.

Czym jest Huculszczyzna?

Potem w Kutach na leckim boku karbowano: ile wołów wysyłają. I znów zaświadczenia zarąbane tam nad Czarnohorą, aż w Debreczynie. A z drugiego boku deszczułki karbowane, pieniądze grube, setki, bywała i tysiączka, u góry zacięte w Debreczynie, a poniżej zaświadczone w Kutach. Byłem bouharem, kupcy zaprzysięgli mnie na krzyż i słońce.

Stanisław Vincenz – Na wysokiej połoninie. cz. II Zwada

Huculszczyzna to zapomniany region bez granic. Zjawisko fantastyczne, którego obrazu nie oddadzą żadne wspomnienia. To miejsce, do którego musisz przyjechać osobiście z mapą w ręku. Zobaczyć każdy chutor, wierzchołek i sieło. Zatopić się w oplatającej zieleni, przygniatającym błękicie nieba i chmur. Prześledzić palcem granice i szlaki. Przenocować w deszczu na drewnianym przystanku. Pogłaskać kilka dzikich psów i odnaleźć właściciela zbłąkanych krów. Idąc na Howerlę zagubić ścieżkę we mgle, by z drżącym sercem ją znowu odnaleźć. Wciągnąć mocno powietrze i nacieszyć się jego świeżością. Krzyknąć z całej siły w kierunku pustych połonin, z buzującym we krwi ukraińskim winem. Kroczyć po asfaltowej ścieżce mijając na dotyk rozklekotane marszrutki. Czasem się przegłodzić, a nazajutrz zjeść jak król. Pogadać z miejscowymi, dogadać się z nimi. Wsiąść razem z nimi do samochodu. Wtedy poznasz czym jest Huculszczyzna.

Dziś na ulicy z trudem znajdziesz kogoś, kto prawidłowo wskaże ten region na mapie. Nawet w moim najukochańszym polskim regionie – Bieszczadach, właściciele gospód z niezrozumiałych przyczyn dodają przymiotnik „huculski”. Na przykład do dań. Łemkowski to naturalne, niech będzie też bojkowski, ale huculski? A gdzież to się błąkali Huculi po tych Bieszczadach? 🙂

Huculszczyzna była dawniej najpiękniejszą częścią naszego kraju – II Rzeczypospolitej. Miejscowości opisywano w przedwojennych przewodnikach. Najpiękniej pisali Vincenz i Ossendowski. Region przyciągał turystów z zachodniej Polski poszukujących wytchnienia od miejskiego życia. W drewniane progi zapraszały okazałe pensjonaty. Goście przesiadywali w sanatoriach, a wieczorami bawili na dancingach.

Zatrzymywali się tutaj wybitni polscy pisarze, malarze i wojskowi. Bywał Stanisław Vincenz, Artur Grottger, Karol Kossak czy Kazimierz Sichulski. W zaciszu karpackich chat tworzyli nowe dzieła, pisali, malowali, debatowali o kulturze i sztuce. A to wszystko często w towarzystwie kobiet i karpackich nalewek. Żegnali dzień na tarasach pensjonatów z wielkimi, oszklonymi oknami. Część z tych drewnianych chat zachowała się do dziś. Są żywym pomnikiem tego, co tu się działo prawie sto lat temu.

Dziś Huculszczyzna to wschodnia część ukraińskich Karpat. Tereny za pasmem Gorganów i Czarnohory. Trójkąt z wierzchołkami miasteczek Kołomyja, Jaremcze, Jawornik. Tutaj to Ty wyznaczasz granice, swoją odwagą i rozumem, bo Huculszczyzna to zapomniany region bez granic.

Miejscowości

Najbardziej znane jest Jaremcze oraz Bukowel. Pierwsze posiada największą bazę noclegową, a drugie jest powstałym od zera nowoczesnym narciarskim kurortem. W tym pierwszym jest co robić, a w tym drugim głównie gdzie jeździć. Jednak dla ładnych widoków warto zapuścić się dalej. Pociąg zabierze Cię jeszcze do Tatarowa i Worochty, potem odbija na zachód i ciągnie przez cudowne wioski Lazeszyna, Jabłonica, Kwasy aż do Rachowa. Według mapy to już Zakarpacie, ale według mnie – Huculszczyzna.

Jadąc samochodem kieruj się drogą H09 a następnie P24. Zobaczysz Mikuliczyn, Tatarów, Worochtę, Wierchowinę, Krzyworównię, Jaworów, Kosów Huculski aż po Kuty nad Czeremoszem. Jeżeli masz samochód terenowy weź go ze sobą. Będziesz mógł zboczyć z głównych tras i wjechać do miejsc, które nie widziały turystów od lat. Będzie Ci też dużo łatwiej na odcinku P24 od Worochty…

Tatarów

Tatarów to wyjątkowa wieś położona w sercu ukraińskich Karpat. Znajduje się pomiędzy miejscowościami Jaremcze i Worochta, w miejscu gdzie schodzą się najważniejsze karpackie drogi H09 i P24. Według mieszkańców nazwa wsi związana jest z najazdem mongolskim. Pewnego razu w rejony Tatarowa zapuścił się czambuł tatarski. Stojący na jego czele i zachwycony widokami bej wydał rozkaz zatrzymania się w miejscowości i założenia tymczasowego obozu. Jednak nie wszyscy Mongołowie opuścili posłusznie wioskę, a część z nich osiadła tutaj na stałe. Po Tatarach pozostała wyłącznie nazwa, ale co ciekawsze: wieś nie nazywała się tak od zawsze.

kraz 255 tatarów
Leśnictwo w Tatarowie. Na drugim planie KrAZ-225 z drewnem fot.własna

Dawny Tatarów

Wieś była pierwotnie przysiółkiem, czyli tak zwanym chutorem, leżącego nieopodal na północ Mikuliczyna. Dopiero w latach trzydziestych chutor stał się samodzielną wsią, a ruch turystyczny zaczął systematycznie rosnąć.

W przewodnikach turystycznych miejscowość zadebiutowała po raz pierwszy w 1913 r. W drewniane progi zapraszały w tamtym czasie liczne okazałe pensjonaty: Zacisze, Pod Płytą, Złoty Róg, Renetka, Krokus i Straszny Dwór. Goście mogli zregenerować się w sanatorium dr Żurakowskiego, a wieczorami bawić się w Dancingu pod Jeleniem. Istniał tu także Dom Zdrowia dla kolejarzy, drewniany budynek poczty i drewniany kościółek. Żaden z tych obiektów nie wytrzymał jednak próby czasu.

W Tatarowie żyło na co dzień zaledwie pół tysiąca mieszkańców, ale większość z nich chętnie gościła przyjezdnych. Do Tatarowa zresztą nie przyjeżdżał byle kto. Zatrzymywali się tutaj wybitni polscy pisarze, malarze, wojskowi, którzy zmierzali do innych kurortów w Karpatach. Bywał tutaj Stanisław Vincenz, Artur Grottger, Karol Kossak czy Kazimierz Sichulski. W zaciszu karpackich chat i pensjonatów tworzyli nowe dzieła, debatowali o kulturze i sztuce, a to wszystko często w towarzystwie kobiet i karpackich nalewek. Gdy aura dopisywała żegnali dzień na drewnianych tarasach oszklonych wielkimi oknami, a w trakcie zimy przy dźwięku palącego się w kominku drewna. Nazajutrz ruszali dalej do większych miejscowości lub wyruszali w połoniny.

Przedwojenna pocztówka z Tatarowa fot.castles.com.ua

Współczesny Tatarów

Od tamtego czasu Tatarów zmienił się. Po wojnie nazwa wsi została zmieniona na Kremenci – na cześć jednego z czerwonoarmistów dowodzących w tym rejonie w trakcie II Wojny Światowej. Nazwę przywrócono po upadku Związku Radzieckiego, ale przez ten czas większość mieszkańców nie zapomniała o pierwotnej nazwie.

Wieś przepięknie się rozciąga wśród karpackich dolin i wzdłuż rzeki Prut na długości aż 25 kilometrów. Rozległe położenie jest jedną z unikalnych cech miejscowości. Podobnie jak piękne widoki, które są zasługą bardzo malowniczej i stosunkowo wąskiej doliny. Dzięki temu ma się wrażenie przebywania w sercu ukraińskich Karpat, a góry wydają się być na wyciągnięcie ręki.

Oprócz centralnej części wsi Tatarów posiada również kilka chutorów, z których rozpościerają się najpiękniejsze widoki. Jedne z największych przysiółków to Pihy znajdujące się przy szosie P24, które wzięły swoją nazwę od jednego z potoków Prutu, a także Werbiwski, położone w południowej części Tatarowa również przy szosie P24 w kierunku Worochty. Przy każdym z przysiółków znajdują się przystanki marszrutek, które na nasz znak zatrzymają się w wyznaczonym miejscu lub wysadzą nas w drodze powrotnej.

centrum Tatarowa
Centrum Tatarowa fot.własna

Komunikacja w Tatarowie

Tatarów jest bardzo dobrze skomunikowany z innymi miejscowościami w regionie. Nie tylko dlatego, że znajduje się tutaj dworzec kolejowy, ale również dlatego, że położony jest przy ważnym punkcie komunikacyjnym dla całych Karpat. Droga H09 prowadzi na Bukowel, Rachów i Mukaczewo, a szosa P24 do Worochty, Wierchowiny i na Kosów. Wieś ma dzięki swojemu położeniu ogromny, ale niewykorzystany potencjał turystyczny.

Samochód

Do Tatarowa bardzo łatwo dojechać samochodem. Z Frankiwska do Tatarowa jest 90 kilometrów. Ze Lwowa kierujemy się na Frankiwsk, a stamtąd już cały czas drogą H09 przez Nadworną, Delatyn, Jaremcze, aż do Tatarowa. Droga na tym odcinku jest w stanie bardzo dobrym.

Marszrutki

Turyści bez samochodu dojadą do najbliższych miejscowości z pomocą tutejszych marszrutek. Planując wyprawę do pobliskiej wsi najlepiej udać się na przystanek wczesnym rankiem. Mamy wtedy pewność, że wkrótce coś przyjedzie, a w drodze powrotnej nie ucieknie nam ostatnia marszrutka. Ostatnie kursy kończą się czasem w godzinach popołudniowych.

Marszrutki najczęściej kursują do Bukowela i Jaremczy. Dojedziemy nimi także do Worochty i Wierchowiny. Osoby planujące dalsze podróże na przykład do Rachowa lub Frankiwska, powinny łapać transport w centrum Tatarowa. Mogą również skorzystać z połączeń kolejowych.

Pociąg

W Tatarowie znajduje się najbliżej położony przy Bukowelu i Jabłonicy dworzec kolejowy. Docierają tutaj pociągi ze Lwowa, Kijowa, Odessy i Charkowa. Linia kolejowa skręca następnie w Worochcie na zachód i biegnie wzdłuż drogi H09 aż do Rachowa. Łatwiej to zrozumieć spoglądając na mapę. Duża część turystów dociera do Tatarowa właśnie koleją. Niedaleko od dworca zatrzymują się autobusy jadące do pobliskich miejscowości.

przystanek marszrutek
Łapię marszrutkę do Wierchowiny fot.własna

Życie w Tatarowie

W Tatarowie mieszka teraz 1,5 tysiąca osób. Jej najbardziej znanym mieszkańcem jest były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, który ma w Tatarowie własną daczę. Większość tutejszych mieszkańców zajmuje się własnym gospodarstwem. Domy są dobrze utrzymane i zadbane. Nie ma problemów z kanalizacją lub dostępem do prądu, ale każda potencjalna awaria oznacza kilka lub kilkanaście godzin czekania na naprawę. Duża część domów wyposażona jest w szybki dostęp do internetu, co interesująco kontrastuje z całym otoczeniem.

Rytm dnia wyznaczają w Tatarowie pierwsze poranne marszrutki i pociągi podmiejskie. Już wczesnym rankiem w centrum wsi zbierają się pierwsi mieszkańcy gotowi by wyruszyć w drogę i załatwić sprawy w pobliskich miejscowościach.

Życzliwi i zaradni mieszkańcy Tatarowa zawsze starają się ugościć i pomóc przyjezdnym turystom. Nawet gdy ci zabłądzą w poszukiwaniu noclegu i zawitają niezapowiedziani do czyjegoś domu. A zdarza się to tutaj często, ponieważ w Tatarowie nie wszędzie odbiera internet, ponadto większość domostw jest tylko prowizorycznie ogrodzona. Kto by zresztą potrzebował w Tatarowie internetu? W drewnianej kolibie czeka na nas butelka samogonu, a zza stołu widok na wznoszące się szczyty liczące ponad 1500 metrów.

Atrakcje w Tatarowie

Tatarów jest opisywany w przewodnikach turystycznych jako całoroczny kurort, ale z kurortami w stylu Zakopanego nie ma oczywiście nic wspólnego. Tutaj turystów nie bije się po twarzy, a ich portfeli nie obdziera ze skóry, mimo że ceny w sklepach spożywczych należą do jednych z najwyższych w całej Ukrainie.

Wieś łączy w sobie najlepsze cechy miejscowości wypoczynkowych: piękne widoki i świeże powietrze. Nie znajdziemy tutaj żadnej komercji, a nawet sklepów z pamiątkami. W sezonie trudno tutaj spotkać wielu turystów. Przyjeżdżają oni najczęściej latem oraz zimą, rozkoszują się pieszymi wędrówkami lub spędzają czas szusując na nartach w pobliskim Bukowelu. Można więc liczyć na odprężającą ciszę i relaks.

Tatarów to miejsce dla osób ceniących naturę, lubiących spędzać czas na wędrówkach i rozmowach z innymi osobami. Dla osób mających własny plan na odkrywanie ukraińskich Karpat.

Widok z pensjonatu Koruna na Trzy Korony fot.własna

Karpacki czan

Prawdziwy relaks zapewniają na pewno karpackie czany, czyli wielkie żeliwne kadzie opalane żywym ogniem. W Tatarowie i okolicy z łatwością znajdziemy karpacki czan. Temperatura w takim rozgrzanym kotle może sięgać nawet czterdziestu stopni. Dno kotła jest tak gorące, że siedzi się w nim na dużych kamieniach. Kilkudziesięciosekundowa sesja kończy się zazwyczaj hartowaniem ciała w lodowatym strumieniu. Nasze zmysły koić będą karpackie zioła wrzucane do gotującego się kotła, zimne piwo i karpacka herbata. Jest to stosunkowo droga atrakcja jak na Ukrainę, jeżeli planujemy skorzystać w pojedynkę. Godzina takiej przyjemności zaczyna się od 1000 UAH za czan.

Dworzec w Tatarowie

W Tatarowie nie brakuje kilku interesujących obiektów. Jednym z nich jest budynek zabytkowego dworca kolejowego z 1894 r. zbudowanego jeszcze w czasach Austro-Węgier. Budynek o ostrołukowych arkadach stanowi wizytówkę miejscowości. Od 2015 r. trwa jego remont po ukraińsku. To oznacza, że do tej pory zdołano położyć wyłącznie nowy dach. Mimo trwającego remontu pociągi zatrzymują się zgodnie z rozkładem.

dworzec w tatarowie
Dworzec Kolejowy w Tatarowie fot.własna

Karpacka linia kolejowa

Jedną z tutejszych atrakcji jest również karpacka linia kolejowa. Została wytyczona w końcu XIX w. z udziałem polskich inżynierów i budowniczych. Jest poprowadzona przez całą długość Tatarowa. Biegnie wzdłuż drogi P24 i stanowi jeden ze stałych elementów krajobrazu wsi. W drodze do Worochty możemy podziwiać kamienne wzmocnienia kolejowych nasypów, które także liczą sobie ponad 100 lat.

Ale o wyjątkowości tej linii świadczą przede wszystkim oryginalne rozwiązania techniczne: liczne kamienne wiadukty i długie tunele. Niektóre z nich imponują rozmachem, a podróżującym pociągiem umożliwiają podziwianie fantastycznych widoków. Po linii poruszają się pociągi pasażerskie i podmiejskie. Składy są ciągnięte przez lokomotywy napędzane silnikami diesla. Dzięki temu kolej w górskich warunkach staje się niezależna od trakcji i bardziej niezawodna.

Trzeba przyznać, że w widoku kopcącego pociągu na tle zielonych połonin jest coś wyjątkowego. Szczególnie w deszczowym półmroku przy długich i jasnych światłach lokomotywy. Ten widok doskonale oddaje istotę wolności.

Centrum Tatarowa

Niedaleko dworca znajduje się XVIII-wieczna cerkiew św. Dymitra i główna ulica Tatarowa: ul. Niezależności. Jest przy niej zlokalizowanych najwięcej obiektów noclegowych, a także dwie restauracje i kilka sklepów spożywczych. Ulica Niezależności jest fragmentem drogi H09 prowadzącej na Bukowel i Rachów. Przy jej dalszej części odnajdziemy również cmentarz wojskowy z I Wojny Światowej. W centrum Tatarowa ma swój początek również droga P24 prowadząca do Worochty, Wierchowiny i na Kosów. Warto poszukać noclegu właśnie przy drodze P24 i odchodzących od niej bocznych szosach. W tej części Tatarowa widoki są bowiem najpiękniejsze.

Sklep i wypożyczalnia nart w centrum Tatarowa przy skrzyżowaniu dróg H09 i P24 fot.własna

Rzeka Prut

Po jednej stronie szosy P24 biegnie karpacka linia kolejowa, a po drugiej rozciąga się przepiękny i szeroki Prut. Rzeka jest wizytówką ukraińskich Karpat, a jej szum będzie nam towarzyszył podczas całego pobytu w Tatarowie. Źródła rzeki zaczynają się u podnóży Howerli, a swoje ujście kończy ona w Dunaju wpadającym do Morza Czarnego. Prut jest także naturalną granicą pomiędzy Rumunią a Mołdawią. Spacery nad Prut czy leniwe przesiadywanie na trawie nad brzegiem rzeki, to dobry pomysł na spędzenie wolnego czasu w Tatarowie. A gdy to już nam się znudzi, czekają dłuższe wycieczki.

Najpopularniejszą wycieczką z Tatarowa jest 9 kilometrowy spacer niebieskim szlakiem nad Wodospad Huk.

Górskie szlaki

Z Tatarowa biegnie kilka górskich szlaków na jedne z najpiękniejszych połonin. Zaraz przy szlaku niebieskim, rozpoczyna się szlak czerwony na górę Chomjak (1542 metry) i Siniak (1665 metrów). Idąc tym szlakiem a następnie szlakiem fioletowym na południe dojdziemy do Bukowela.

Najbliżej centrum Tatarowa znajduje się zielony szlak na Liśniew (1257 metrów). Na wierzchołku zielony szlak na Liśniew łączy się z czerwonym. Podążając jego trasą przez Jahidną dotrzemy drogą powrotną do północnej części Tatarowa.

Praktycznie przed samą Worochtą rozpoczyna się żółty szlak na Magurę (1288 metrów). Możemy nim powrócić do Jabłonicy lub Worochty. Nie są to może najwyższe szczyty ukraińskich Karpat, ale również gwarantują one przepiękne widoki i stanowią doskonałe trasy spacerowe.

Mapą, która najlepiej obejmuje Tatarów, szlaki i jego okolice jest mapa wydawnictwa ACCA (ASSA) pod tytułem Wschodnie Gorgany. Dostępna jest w sklepach turystycznych i księgarniach na Ukrainie.

W drodze do Worochty fot.własna

Tatarów i okolice

Tatarów jest doskonałą bazą wypadową by zwiedzić pozostałe miejscowości ukraińskich Karpat. Do położonej na północ Jaremczy jest 20 kilometrów, a do słynnego ośrodka narciarskiego w Bukowelu tylko 14 kilometrów. Pieszą wycieczkę możemy zrobić do położonej 6 kilometrów na południe Worochty. To bardzo interesująca wieś, w który znajdziemy kilka oryginalnych obiektów: skocznie narciarskie, sanatorium, wiadukty kolejowe, a także dobrze zachowane, drewniane wille z okresu międzywojennego.

W Bukowelu fot.własna

Restauracje w Tatarowie

W Tatarowie znajdują się dwie restauracje godne polecenia. Pierwsza z nich znajduje się w pensjonacie-hotelu Pihy. Podają tutaj klasyczną karpacką kuchnię, a także dobre alkohole. Ucztę możemy rozpocząć na przykład od pielmieni z mięsem lub pieczonym pstrągiem z warzywami. Zjemy tutaj także śniadanie. Ceny jak na karpackie restauracje są na prawdę atrakcyjne.

Kilkanaście minut od hotelu Pihy, znajduje się luksusowy kompleks all inclusive Koruna. W przepięknym otoczeniu zjemy na przykład banosz z bryndzą albo lokszynę z grzybami. Na uwagę zasługuje szeroki wybór znakomitych win i przepiękny widok z restauracji na pasmo Trzech Koron. To wszystko znajduje swoje odzwierciedlenie w cenach, ale warto tutaj przyjść. Nie bez powodu odwiedził to miejsce Robert Makłowicz.

banosz lokszyna ukraina
Lokszyna z grzybami i karpacki banosz w ośrodku Koruna fot.własna

Porady dla turystów

Przed wyjściem w góry sprawdźmy prognozę pogody, ponieważ pogoda w górach zmienia się błyskawicznie. Najlepiej sprawdza się strona sinoptik.ua Karpaty ukraińskie nie są wysokimi i trudnymi technicznie górami, ale są górami, dlatego zachowajmy wszelkie środki ostrożności. Starajmy się nie chodzić po szlakach sami, a przed wyjściem dajmy znać innym osobom gdzie wychodzimy i kiedy planujemy wrócić.

Przed wyjściem w góry zabierzmy ciepłą odzież, jedzenie i naładowany telefon komórkowy z zapisanym numerem Karpackiego Pogotowia Ratunkowego (101 lub +38 03434 4-11-49 lub 4-11-53 lub +38 067 342-04-95). Najważniejsze są także dobra mapa i wygodne i wysokie obuwie. Jeżeli posiadamy odzież szybkoschnącą warto ją ze sobą zabrać. Tutejszy klimat sprawia, że zwykła odzież bardzo trudno schnie. Przydatna może być także peleryna przeciwdeszczowa.

Bankomaty znajdziemy w większych miejscowościach np. Jaremczy i Bukowelu, dlatego warto mieć odpowiednią ilość gotówki. Ceny w sklepach spożywczych bywają wysokie, tańsze zakupy zrobimy w supermarkecie w Jaremczy. Wygodnym pomysłem może być przywiezienie większej ilości jedzenia ze sobą lub nocleg w miejscu ze śniadaniem. Jeżeli pijemy to zagryzajmy i przepijajmy, ponieważ zjawisko kaca w górach jest silniejsze 🙂 Do zobaczenia na Ukrainie.

Nocleg, który rekomenduje w Tatarowie nazywa się „Na Hutori” i możecie go zarezerwować na booking.com

Typowa karpacka chata przykryta eternitem fot.własna

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.