Ukraina się digitalizuje. Cyfrowa technologia ma zwalczyć korupcję

Ukraina Wołodymyra Zełeńskiego marzy o byciu państwem nowoczesnym. W grudniu 2019 roku Ministerstwo Cyfrowej Transformacji Ukrainy wydało aplikację Państwo i ja (Держава і я) w skrócie Dija (Дія). Umożliwia ona obywatelom realizację spraw urzędowych przez internet i posługiwanie się cyfrową wersją dokumentów. Korzysta z niej już 5 milionów Ukraińców.

Dija zapewnia mieszkańcom Ukrainy cyfrowe wersje dokumentów w telefonie.

Prezydent sojusznikiem cyfrowych przemian

Urzędujący już półtora roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński stwierdził w ostatnim wystąpieniu, że Ukraina do 2021 roku planuje przejść w pełni na cyfrowy obieg dokumentów. Oznacza to, że już niedługo o papierowych „bumagach” i długich „czerhach” Ukraińcy będą mogli szczęśliwie zapomnieć. Poza wygodą dla obywateli digitalizacja ma za zadanie ograniczyć biurokrację, a przede wszystkim korupcję, która negatywnie wpływa na praworządność oraz ogranicza zaufanie zagranicznych inwestorów. Według najnowszego raportu Transparency International za rok 2019 Ukraina pod względem korupcji zajmuje 126 miejsce na 198 państw uczestniczących w badaniu. To wciąż najgorsze miejsce w regionie, ale wkrótce sytuacja może się zmienić na lepsze. W cyfryzacji kraju i walce z korupcją ma pomóc nowoczesna platforma Dija.

Państwo w telefonie

Ukraińcy mogą już załatwić przy jej pomocy około tysiąca urzędowych spraw przez internet: złożyć wniosek w celu uzyskania pozwolenia na budowę, założyć własną firmę lub spółkę z ograniczą odpowiedzialnością w mniej niż pół godziny czy zarejestrować narodziny dziecka, aby otrzymać świadczenia socjalne. Dija umożliwia także korzystanie na telefonie z cyfrowych dokumentów: dowodu tożsamości, prawa jazdy wraz z dowodem rejestracyjnym i ubezpieczeniem, a nawet z legitymacji studenckiej. Za pośrednictwem e-paszportu obywatel Ukrainy może przejść odprawę na lotnisku lub założyć konto w banku, a gdy straci pracę zarejestrować się jako bezrobotny bez wychodzenia z domu. Możliwości systemu oraz dostępność cyfrowych dokumentów jest stale rozszerzana, ale zamiast tworzyć zupełnie nowe aplikacje, dodaje się do Dija kolejne elementy, na przykład moduł do kwarantanny. System dzięki temu jest spójny i zrozumiały dla obywatela. Każdej większej aktualizacji towarzyszy konferencja prasowa z udziałem ukraińskiego prezydenta. Odbywają się one co kilka miesięcy i przypominają swoim wyglądem premiery produktów firmy Apple.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński na prezentacji nowej aktualizacji Dija.

Jak cię widzą, tak Cię piszą

Trzonem projektu „Państwo i ja” jest aplikacja na telefon oraz portal e-usług pod adresem diia.gov.ua Uzupełniają je portal „Cyfrowa edukacja” z materiałami edukacyjnymi przeznaczonymi do nauki zdalnej dla uczniów, nauczycieli, a także seniorów oraz testowy portal „Biznes”, którego zadaniem ma być wspieranie przedsiębiorców. Możliwości portalu Dija robią wrażenie, choć uwagę przykuwa szczególnie jego funkcjonalny wygląd. Informacje adresowane do obywatela na portalu są łatwe w zrozumieniu i dostępne w widocznym miejscu. Ostatnio modernizację przeszły także witryny internetowe ukraińskich urzędów, a także służb, ambasad oraz ministerstw. Podobnie jak Dija zachowują one swoim wyglądem spójność, w myśl hasła, że mniej znaczy więcej.

Digitalizacja administracji ma dla Kijowa także aspekt wizerunkowy w wymiarze ekonomicznym i politycznym. Choćby przyciągając zagranicznych inwestorów czy zbliżając Ukrainę do krajów Unii Europejskiej. Przykład niewielkiej Estonii uchodzącej za pioniera digitalizacji w Europie, gdzie od 2005 roku można głosować w wyborach przez internet udowadnia, że digitalizacja zmienia wizerunek kraju na całym świecie. Ukraina w porównaniu do Estonii ma jednak kilka asów w rękawie: większy potencjał finansowy i ludnościowy oraz tańszą energię, a dzięki temu zyskuje szansę na cyfrowe przemiany na większą skalę. Jednak zanim to nastąpi, na inicjatorów cyfrowych przemian czeka bitwa z demonami przeszłości.

Stary system kontra nowy świat

Ukraiński prezydent zdaje sobie sprawę ze digitalizacja administracji i wprowadzenie cyfrowego obiegu dokumentów nie będą należeć do łatwych zadań. Na przeszkodzie stoi nie tylko brak zaufania ukraińskich obywateli do administracji, która częściej od interesanta wymagała niż mu pomagała, ale przede wszystkim opór starego systemu zabetonowanego w przestarzałych zapisach prawnych, który doskonale pamięta czasy Ukrainy Radzieckiej. Mimo tych trudności motywacja do zmian jest duża, a sam prezydent twierdzi, że z drogi cyfrowych przemian nie da się już zawrócić. Dotychczasowe sukcesy związane z wdrażaniem platformy Dija i tempo wprowadzanych aktualizacji dają mieszkańcom Ukrainy prawdziwą wiarę w powodzenie odważnego planu ekipy Zełeńskiego. Tym bardziej, że u boku głowy ukraińskiego państwa stoją ludzie mający w realizacji projektów IT bogate doświadczenie. Wygląda więc na to, że w świecie opartym na cyfrowych technologiach, polityczne koneksje będą musiały ostatecznie ustąpić miejsca prawdziwym umiejętnościom.

Na Ukrainie działa już cyfrowe prawo jazdy, dowód rejestracyjny pojazdu, a także ubezpieczenie pojazdu.

Cyfrowa rewolucja talentów

Jednym ze specjalistów IT jest 29-letni Michaiło Fedorow. To zaufany człowiek Zełeńskiego jeszcze z czasów wyborczego zaplecza ZeKomandy (Зе!Команда). Odpowiadał w zespole za sprawy związane z digitalizacją państwa, a także za kanały społecznościowe prezydenta i przekaz internetowy. To właśnie on w roli ministra kieruje powołanym we wrześniu 2019 r. Ministerstwem Cyfrowej Transformacji Ukrainy i wraz ze swoim niewiele starszym zastępcą – Aleksijem Wyskubem, koordynuje pracami nad platformą Dija. W ostatnim wystąpieniu minister Fedorow stwierdził, że do września 2021 roku żadne instytucje na Ukrainie nie będą mogły wymagać od obywatela przedstawienia papierowych dokumentów jeżeli dostępne są ich wersje cyfrowe. Zapowiedział także kolejną istotną aktualizację aplikacji o moduł płatniczy. Poprzez Dija obywatel będzie mógł opłacić urzędnicze usługi albo na przykład zapłacić mandat. Aleksij Wyskub zapowiedział natomiast wprowadzenie elektronicznych zwolnień lekarskich.

Zdaje się, że to właśnie młode pokolenie będzie stanowić główną siłę napędową cyfrowej transformacji nad Dnieprem i decydować o jej przyszłym kształcie. Pozycja startowa naszego wschodniego sąsiada w cyfrowym maratonie na tle pozostałych państw europejskich zdaje się być zaskakująco dobra. Nękana problemami ekonomicznymi, a także wojną na wschodzie Ukraina nie ma w zasadzie nic do stracenia, co skłania do podejmowania odważnych decyzji przez najwyższe szczeble władzy. Olbrzymim atutem naszego sąsiada w cyfrowym wyścigu są także talenty ukraińskich programistów. Szacuje się, że w bieżącym roku liczba specjalistów pracujących w sektorze IT na Ukrainie może sięgnąć 220 tys. osób. Podobnie jak ich polscy koledzy są oni cenieni za swoje umiejętności w całej Europie. Widać to na przykładzie polskiego rynku pracy, gdzie ukraińscy specjaliści sektora IT znajdują stabilne i dobrze płatne zatrudnienie. A gdyby któremuś z nich zabrakło pieniędzy, może spróbować swoich sił w zawodach hakowania aplikacji Dija. Dla osoby, której uda się złamać zabezpieczenia państwowej aplikacji minister Fedorow wyznaczył nagrodę miliona hrywien.

Otwarci na technologię

Do korzystania z Dija zachęcają Ukraińców kampanie reklamowe w największych miastach. W miejskiej przestrzeni da się zauważyć, że nie tylko ukraiński rząd stawia na cyfryzację. Co roku państwowe i prywatne przedsiębiorstwa na Ukrainie starają się unowocześniać swoje usługi w oparciu o nowe technologie, nie tylko o te związane z cyfrowymi płatnościami. Dziś już mało kto pamięta, że Ukraińskie Koleje (Укрзалізниця) od pięciu lat oferują swoim podróżnym rezerwację konkretnego numeru miejsca, w konkretnym wagonie, a od 2013 roku prowadzą internetową sprzedaż biletów. Polskim kolejom nadal nie udało się wdrożyć podobnego systemu rezerwacji, skazując podróżnych na ograniczony wybór miejsca przy oknie, w środku lub przy korytarzu.

Technologia zawitała również do kijowskiego metra. Od kwietnia bieżącego roku mieszkańcy Kijowa musieli się pożegnać z niebieskimi żetonami do podziemnej kolei. Plastikowe małe krążki kupowane w kasach i automatach były wygodne i zyskały status oryginalnej pamiątki, ale paragony z kodem QR okazały się praktyczniejsze, a przy okazji stały się uniwersalnym biletem na pozostałe środki komunikacji w stolicy. Obserwując zachodzące na Ukrainie zmiany, można dojść do wniosku, że Ukraińcy starają się podchodzić praktycznie do stosowania cyfrowych rozwiązań w życiu codziennym. Większość z nich niezależnie od wieku próbuje także korzystać z nowoczesnych technologii na co dzień. Pragmatycznego podejścia i otwartości na nowe rozwiązania możemy się tylko uczyć od naszego sąsiada. A warto zacząć już teraz, bo jak widać na przykładzie Ukrainy – cyfrowy wyścig po obywatela już dawno się zaczął.

2 Komentarzy

Ciekawy artykuł, Ukraina idzie w wielu dziedzinach coraz bardziej do przodu, mam nadzieję, że za kilka lat wejdzie w struktury UE. Pozdrowienia dla autora artykułu.

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.