wino na ukrainie

Użhorod: miasto kwitnącej wiśni

O najbliższych nam narodach wciąż wiemy za mało. Dalekie podróże kuszą, ale te bliskie być może są bardziej pouczające. W historyczną podróż nasączoną zakarpackim koniakiem i winem, do świata przygranicznych kultur i języków, warto wyruszyć na Ukrainę. U podnóża wewnętrznej części Karpat Wschodnich, na terenie Niziny Zakarpackiej, położony jest stutysięczny Użhorod. Miasto, które zmieniało swoją przynależność terytorialną pięciokrotnie, i w którym żyło co najmniej osiem narodowości. Mieszkali tu Czesi, Słowacy, Węgrzy, Ukraińcy, Rusini, Rumuni, Niemcy, Żydzi i Rosjanie. Dziś to najbardziej zróżnicowany etnicznie region Ukrainy, który zaprasza do siebie każdego poszukiwacza przygód.

uzhorod synagoga uż
Rzeka Uż. Na drugim brzegu dawna synagoga.

W bolidzie z celnikiem

Do Użhorodu dostałem się autostopem. Pokonaliśmy sto kilometrów, wyruszając z wioski Niżne Worota i kierując się przez Mukaczewo. Droga M06 była w dobrym stanie, ale jazda nią przypominała ślizganie się po bobslejowym torze. Na szerokiej jezdni nie było wymalowanych pasów, a wodije – jak to w Ukrainie – lubili wcisnąć gaz, a czasem nie spojrzeć w lusterko. Znalazłem się jednak w dobrych rękach. Zabrał mnie ukraiński celnik, który cisnął do granicy ze Słowacją. W pakiecie z przejazdem, dostałem też krótką charakterystykę terenu. Wysadził mnie w Użhorodzie, w pobliżu wieży zegarowej dworca kolejowego. Jej spiczasty dach przypomina wieże starych, węgierskich zamków w Siedmiogrodzie. Pożegnałem się, zameldowałem w hotelu i ruszyłem w miasto.

Mała Japonia

Tutejszy krajobraz jest wolny od górskich widoków. Napływające masy chłodnego powietrza, blokuje położony dalej północno-wschodni łuk Karpat, dlatego lato jest tu gorące, a zima łagodna. Panujący klimat nie tylko nadaje się pod uprawę winorośli, której motyw jest herbem miasta, ale także… kwitnącej wiśni.

plan użhorodu
Plan Użhorodu.

Każdej wiosny w Użhorodzie rozkwitają japońskie wiśnie i setki lipowych drzew. O tym dlaczego sakury zostały posadzone krążą tylko legendy. Wiadomo jedynie, że sprowadzono je w okresie międzywojennym, gdy miasto przynależało do Czecho-Słowacji. Być może występująca tu błotnista gleba, była idealna dla ich gęstych pnącz? A co jeżeli posadził je czecho-słowacki urzędnik? W nadziei, że zjedna sobie tym sposobem wielonarodową społeczność miasta… Nie są to pojedyncze sztuki, a długie rzędy i aleje kolorowych drzew. Biało-różowe kwiaty o słodkim aromacie unoszą się ponad ulicami, odprężając zmysły przechodniów i wabiąc turystów.

Najwięcej ich ściąga na przełomie kwietnia i maja, podczas corocznego święta kwitnącej wiśni „Sakura Fest”. W jego trakcie są organizowane koncerty muzyki na żywo, kiermasze rękodzieła, malarstwa i pamiątek, sesje fotograficzne z kwitnącymi wiśniami, a także degustacje wina: popularnego w tym czasie różowego; miodów pitnych i regionalnych wyrobów spożywczych.

Koniak na Korzo

Lipowe aleje Użhorodu uważa się za jedne z najdłuższych w Europie. Uroda drzew deklasuje berlińskie Unter den Linden. Spacer w ich cieniu jest przyjemnością, zwłaszcza że obok płynie szerokim korytem Uż, rzeka której miasto częściowo zawdzięcza swoją nazwę. Spokojny i płytki nurt zachęca miejscowych tubylców do zanurzenia nóg i miejskiego plażowania. Uwagę spacerujących nabrzeżem przyciąga dziecięca kolejka wąskotorowa i wybudowana w stylu mauretańskim stara synagoga, pełniąca teraz rolę miejskiej filharmonii. Jej architekt zaprojektował największą bożnicę w Europie, Wielką Synagogę w Budapeszcie. Ulice wzdłuż rzeki schodzą się do pieszego mostu, którego urok odsłaniają wieczorne światła. Most to serce miasta, łączy jego starszą i nowszą część, a także zakochanych, którzy przychodzą tu w Walentynki i dociążają go zapiętymi na balustradzie kłódkami… Dawniej na moście pobierano myto – opłatę celną – od każdego, kto chciał przez niego przejść. Dzisiaj przy muzyce ulicznych grajków, można spacerować do woli, choćby w poszukiwaniu zabytków i lokalnych szynków, których w tej okolicy nie brakuje.

dziadzio kola cola użhorod
Dziadzio Kola – użhorodzki latarnik, który doczekał się pomnika.

Najwięcej ich w pobliżu głównej ulicy Korzo. W czasach węgierskich nosiła nazwę Ferenca Kazinczy – literata i reformatora języka węgierskiego, a w czasach czecho-słowackich: Aloisa Rašína – ministra gospodarki, będącego twórcą czecho-słowackiej korony, tzw. reformy raszina. Przy Korzo działają sklepy, znakomite cukiernie, oraz restauracje czerpiące z wielokulturowego dorobku. Poza ukraińską i europejską kuchnią, która w kilku miejscach jest na światowym poziomie, spotkać można gulasz, knedle, a nawet węgierską zupę rybną, doprawioną sowicie czerwoną papryką. Są też nowoczesne piwiarnie, a także lokalne mordownie, w których znajdziemy znany użhorodzki koniak Tysa – jedyny tego rodzaju trunek produkowany w Ukrainie poza regionem odeskim.

kuchnia uzhorod
Wizyta w restauracji Kuchnia w Użhorodzie.

W połowie Korzo znajduje się rzymskokatolicki kościół św. Jerzego. Odbywają się w nim nabożeństwa w języku węgierskim, słowackim, ukraińskim, a nawet angielskim. Po wyjściu z kościoła, czeka za rogiem wspinający się po drabinie dziadzio Kola – użhorodzki latarnik. Jego sława dotarła aż do Rachowa, gdzie jeden z taksówkarzy, pod wpływem emocji, wyrecytował mi kiedyś o nim pewną nieprzyzwoitą piosenkę. Na końcu Korzo najlepiej skierować się najpierw w prawo. Odnajdziemy tu przytulny sklep z zakarpackimi winami Cotnar i Chizay, a dalej największe zabytkowe budowle Użhorodu: greckokatolicki sobór katedralny Podwyższenia Krzyża Świętego oraz użhorodzki zamek, należący dawniej do węgierskiej rodziny Drugetów. Na zamkowym dziedzińcu znajduje się rzeźba mitycznego Turula – ptaka, który według podań, miał wskazać madziarskim plemionom drogę na Nizinę Węgierską. Najlepsze jak zawsze na końcu. Przy zamku położone jest Muzeum Architektury i Sztuki Ludowej. Na terenie skansenu zobaczymy kilkanaście budynków mieszkalnych i gospodarczych, w tym drewnianą cerkiew, które przeniesiono tu z najdalszych zakarpackich wiosek. Przy niektórych zaleca się przysiąść, by w kilka minut przenieść się w czasie.

Z podwójnym paszportem

Użhorod i pozostałe miejscowości znane w regionie, takie jak Mukaczewo, Czop, Chust, czy typowo winiarskie Berehowe, Bene albo Wynohradiw, dzieliły losy wielokulturowego Zakarpacia. Od zawsze główną grupę mieszkańców w tym regionie stanowili jednak Rusini. Większość z nich nie interesowała polityka. Byli na co dzień zajęci własnym domem, ale ich skromne kręgi polityczne już przejawiały narodowe aspiracje, próbując wpływać na układ sił w regionie i szukając w ich ramach szansy na zbudowanie własnej autonomii.

użhorod skansen
Skansen w Użhorodzie.

Użhorod i Zakarpacie były związane z Węgrami od samego początku, aż do czasu zakończenia pierwszej wojny światowej. Tuż przed drugą wojną światową miasto znalazło się ponownie w Koronie św. Stefana, ale tylko na kilka lat, do momentu zajęcia Zakarpacia przez Związek Radziecki. Szacuje się, że dziś Zakarpacie zamieszkuje ok. 150 tys. Węgrów. Niektórzy z nich posiadają nie tylko ukraiński, ale także węgierski paszport, co stoi w sprzeczności z ukraińską konstytucją, ale jest nieformalnie tolerowane. Bliskość Węgier pozostawia swój ślad również w lokalnym języku, z którego wybrzmiewa węgierski akcent. Połączenie języka ukraińskiego z węgierskim akcentem, to dla mnie jedna z najpiękniejszych melodii jaką można usłyszeć w życiu.

W międzywojniu Użhorod na mocy traktatu w Trianon przypadł Czecho-Słowacji. Praskie rządy pozostawiły po sobie głównie modernistyczną architekturę w centrum miasta. Większość z niej leży na terenie dawnej dzielnicy Halahov. W pobliżu pieszego mostu rośnie też imponujący wielkością jesion. Kilkanaście lat temu nadano mu imię Tomáša Masaryka – pierwszego prezydenta Czecho-Słowacji, upamiętniając jego zasługi w rozwoju miasta.

chleb na ukrainie
Chleby w użhorodzkiej piekarni.

W końcu lat 30. słabnąca politycznie Czecho-Słowacja zaakceptowała powstanie Karpato-Ukrainy – autonomicznej republiki, na której czele stanął greckokatolicki ksiądz i nauczyciel Augustyn Wołoszyn. Jego masywny pomnik w Użhorodzie zdobi dziś nabrzeże Niepodległości. Marzenia o Ukraińskim Piemoncie zostały jednak szybko pogrzebane wraz z postanowieniami pierwszego arbitrażu wiedeńskiego. Na jego mocy Zakarpacie zostało ponownie zajęte przez Węgrów, a niezależne państewko z prezydentem Wołoszynem przetrwało zaledwie cztery dni – od 14 do 18 marca 1939 roku.

Daj pieniążka

Siadam na chwilę w kawiarni przy wielkim napisie „kocham Użhorod”. Ulicę dalej z administracyjnego budynku, nerwowo wysypują się mężczyźni w czarnych skórach. Zamawiam do kawy kieliszek tutejszego koniaku i zastanawiam się: jak przebiegała dyskusja Wołoszyna z von Ribbentropem w pierwszym arbitrażu wiedeńskim? Jak wyglądało węgierskie wojsko, które zajmowało Zakarpacie? Czytając relację o starych żołnierzach, z opadającymi w dół wąsami i karabinem na sznurku, wyczuwam klimaty z wojaka Szwejka.

użhorod sw krzyza katedra sobor
Grekokatolicka katedra św. Krzyża w Użhorodzie.

Po chwili zaczepia mnie mały Cygan żebrzący o pieniądze. Jest uparty. Pytam po ukraińsku, gdzie są jego rodzice. Mały na chwilę odpuszcza, wyprasza go obsługa. Dobrze jednak wiem, że tacy jak on są jak australijski bumerang – zawsze wracają tam, skąd zostali wyrzuceni. Tak też się dzieje. Pytam tym razem po polsku, może to go zniechęci. Mały się zamyśla, twarz mu promienieje, po czym oznajmia z radością – Daj pieniążka!

Znów zapomniałem, że to pogranicze. Poza tym, gdzieś się pewnie jeszcze spotkamy. Zapewne w pociągu, albo kilkaset kilometrów dalej pod skocznią narciarską w Worochcie… Wtedy mu powiem, że się znamy, a co ważniejsze, że już mu dałem. Kupując swój spokój, podarowałem mu więc błękitnego Chmielnickiego. Najładniejszego w portfelu. Mały się ucieszył. Zapłaciłem rachunok i ruszyłem dalej.

Skomentuj

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.